Czy tak jest naprawdę?
Polak vs Szwed – dwa spojrzenia na ten sam brak kontaktu
Zupełnie inną perspektywę podają nasi partnerzy biznesowi z Zachodniej i Północnej Europy. Ostatnio napotkałam ciekawe porównanie reakcji Polaka i Szweda na identyczną sytuację w pracy: Przez dłuższy czas szef nie kontaktuje się z pracownikiem.
-
Co myśli Polak?
„Chyba nie jestem już dla niego ważny… Może jestem do odstrzału? Ten projekt pewnie nie jest priorytetowy. Lepiej poczekam na jakieś wytyczne, zanim narobię sobie kłopotów.”
-
Co myśli Szwed?
„Szef się nie odzywa, pewnie jest mocno zajęty. Skontaktuję się z nim, żeby sprawdzić, co u niego i dam mu znać o moich postępach w projekcie.”
Ironia losu polega na tym, że to zestawienie miało obrazować ownership oraz podejmowanie inicjatywy. I właśnie tak często postrzegani są współpracownicy z Polski: jako początkowo pasywni, czekający na wskazówki czy wręcz polecenia, jako osoby niepodejmujące inicjatywy, bardziej eksperckie niż nastawione na współpracę. Przez to wszystko trudno ich czasami uznać za pełnoprawnych członków zespołu.
W kulturach Europy Zachodniej ownership oznacza aktywne wychodzenie z inicjatywą, samodzielny kontakt z kolegami oraz szefem i przejmowanie odpowiedzialności za uzgadnianie dalszych działań.
Dlaczego w Polsce tak się nie dzieje? Korzenie ostrożności
Łatwo to zrozumieć, gdy do tego obrazu dołączymy pojęcie dystansu władzy. Polski pracownik wie, że musi bardzo ostrożnie poruszać się w hierarchicznej strukturze. Samowolne działanie, nieuzgodnione z przełożonym, może przynieść przykre konsekwencje – i to nie tylko tu i teraz, lecz także w długiej perspektywie.
Nikt nie chce przyjąć do zespołu pracownika, który omija formalne ścieżki hierarchii. Działanie bez wcześniejszego uzgodnienia z szefem – które na Zachodzie nazywane jest „podejmowaniem inicjatywy” – w Polsce bywa określane jako „działanie za plecami szefa” albo po prostu „samowolka”. Dlatego polski pracownik – dla własnego bezpieczeństwa, a także dla świętego spokoju – woli najpierw dobrze rozejrzeć się w sytuacji i hierarchii, a potem poczekać na jasne wytyczne.
💡 Chcesz sprawdzić, czy Twój osobisty profil bliższy jest Amerykanom, czy Indiom?
Odpowiedź przyniesie Ci badanie Global DISC™. Zobacz, jak Twoje nawyki komunikacyjne i podejście do struktury wpływają na relacje w zespole. Zapraszam do badania!
Historia wpisana w nasze głowy: Od pańszczyzny do socjalizmu
Podczas gdy kultura kraju takiego jak Niderlandy od zarania dziejów oparta jest na podejmowaniu wspólnego, zsynchronizowanego działania – uzgadnianego z każdym poprzez długie rozmowy i negocjacje (jak przy budowie tam, gdzie potrzebne były dosłownie każde ręce na pokładzie, by powstrzymać rzekę; posłuchajcie o tym w znakomitym odcinku podcastu z udziałem Radka Walentynowicza), kultura polska przez wieki naznaczona była europejską formą poddaństwa – pańszczyzną.
Gdy wyobrazimy sobie, że dla chłopa pańszczyźnianego słowo szlachcica mogło oznaczać życie lub śmierć, przestaje dziwić nasza głęboko zakorzeniona ostrożność w wychodzeniu poza zakres ściśle określonych poleceń. Choć wolimy myśleć inaczej, jako Polacy w większości nie jesteśmy potomkami szlachty… nawet jeśli to o niej uczymy się z podręczników historii.
Choć w czasach socjalizmu każdy oficjalnie miał być równy, wysoki dystans władzy był zjawiskiem doskonale znanym i powszechnym, a do polskiego języka na stałe weszło określenie „są równi i równiejsi”. W wielu przypadkach hierarchia funkcjonowała nawet wewnątrz rodziny. Popatrzcie na tę dedykację, którą przeczytałam na pierwszej stronie książki z bookcrossingowej półeczki. Niewiele różni się od sceny, którą szczególnie zapamiętałam z „Franka” Marii Konopnickiej:
A Franek buch ojcu do nóg:
— Tatuńciu złocisty! Tatuńciu serdeczny, jedyny!…

Jak wykorzystać potencjał „hierarchicznego umysłu”?
Być może powiecie teraz: „Ale to było dawno, czasy przecież się zmieniają!” A ja Wam powiem: czasy owszem, ale znacznie wolniej zmienia się to, co mamy w głowach – nasz sposób patrzenia na świat.
W polskiej głowie świat najczęściej opiera się na hierarchii, a sukces rzadko kiedy oznacza coś innego niż… awans. Jasne, że awans – bo awans oznacza, że teraz to ja jestem wyżej niż ty. Choć możemy być tym zaskoczeni, polskie rozumienie hierarchii bywa znacznie bliższe kulturze Indii niż Niemiec czy USA (zresztą popatrzcie sami, co pokazują w swoich badaniach Erin Meyer czy Geert Hofstede).

Źródło: https://www.theculturefactor.com/country-comparison-tool?countries=germany%2Cindia%2Cpoland
Choć umysł zaprojektowany na hierarchię wymaga pewnej pracy, aby budować równorzędne, partnerskie relacje z kolegami z Zachodu, ta sama cecha bywa niezwykle pomocna przy współpracy biznesowej z wieloma innymi rejonami świata! Ktoś, kto rozumie niuanse hierarchii i potrafi sprawnie się po niej poruszać, ma znacznie większe szanse na sukces w Azji, Afryce czy Ameryce Południowej – czyli ogromnych, dynamicznie rosnących rynkach.
Dlatego nie narzekajmy na nasze przesiąknięte hierarchią umysły. Zachęcam do tego, by głęboko zrozumieć siebie i nasze polskie rozumienie świata – a następnie nauczyć się je rozpracowywać i mądrze korzystać z tego potencjału stosownie do okoliczności.
🚀 Osiągaj sukcesy na międzynarodowej scenie z ETTA Go Global
Chcesz, aby Twoi liderzy i zespoły potrafili budować efektywne relacje z partnerami z całego świata? Skorzystaj ze wsparcia ETTA Go Global – jako świadomy i kompetentny partner pomagamy polskim organizacjom przekuwać różnice kulturowe w przewagę biznesową.
👉 [Skontaktuj się z ETTA i sprawdź, jak możemy wesprzeć Twój zespół!]
Photo by Alex Kotliarskyi on Unsplash
Skomentuj artykuł