Innovative mindset – kluczowe kompetencje lidera - OKDP 118

Nastawienie na innowacyjność, innovative mindset. O wiele bardziej na co dzień niż myślisz.

Monika Chutnik
Innovative mindset – kluczowe kompetencje lidera

Innovative mindset, czyli innowacyjne myślenie. Coraz częściej słyszymy o tym, jako o kompetencji przyszłości – takiej, która zapewni nam dobre funkcjonowanie w świecie, który właśnie się rozpoczyna. Ale co to jest ten innovative mindset? Tak naprawdę nie jest to coś nowego, tylko coś, co niektórzy z nas stosują nawet na co dzień.

W tym odcinku mam takiego gościa. Paweł Jabłoński opowiada, jak ten innovative mindset objawia się w jego pracy i co to dla niego oznacza. Uzyskamy też podpowiedzi, jak możemy to rozwijać u siebie.

 

Czego dowiesz się z tego odcinka:

  • Jak zdefiniować innowacyjne myślenie?
  • Czym innowacyjne myślenie różni się od improwizacji?
  • Jak rozwijać innovative mindset w życiu rodzinnym?
  • Jak rozwijać innovative mindset w pracy?
  • Jak rozwijać innovative mindset w działaniu społecznym?
  • Jak codzienne nawyki tworzą przestrzeń dla nowych pomysłów?
  • Jak coaching i terapia wspierają odwagę do nowych projektów?
  • Jak doświadczenia międzykulturowe poszerzają perspektywę?
  • Jak uczyć dzieci innowacyjnego myślenia?
  • Jak budować innovative mindset w organizacji?
  • Jak czas solo wspiera kreatywność?

 

Gdy będziesz słuchać tego odcinka, pomyśl o osobie, która też wysłuchałaby go z korzyścią dla siebie lub swojego zespołu i podziel się linkiem do nagrania.

 

Podziel się swoimi przemyśleniami – tutaj na portalu, lub na naszym profilu na LinkedIn.

Zapraszam Cię do zapisania się na newsletter i obserwowania profilu na LinkedIn. Subskrybuj też kanał O Krok Do Przodu na wybranej platformie i dziel się ze znajomymi.

 


 

Materiały i źródła wymienione w odcinku


 

Innovative mindset

Jeśli chodzi o sam temat innovative mindset – trzeba zacząć od takiego zaczynu, czyli roli społecznej czy tego, co się robi. U mnie te role to przede wszystkim: mąż, ojciec, potem pracownik i społecznik. Skoro mówimy o pracy, jestem liderem supply chain dla dużych klientów, takich jak Amazon czy ADO, rozwijałem też kanał e-commerce w dużej międzynarodowej korporacji.

Innowacyjność jest wymagana na każdym poziomie i w każdej roli. Mam poczucie, że każdy ją w jakimś sensie ma i o nią dba. Postaram się zgłębić temat z mojej perspektywy.

Innowacyjność potrzebuje zaczynu, trochę jak chleb zakwasu. W pracy pomaga mi międzynarodowe środowisko, współpraca z ciekawymi ludźmi nad nietypowymi projektami. Prywatnie działam społecznie: w Radzie Rodziców, Zarządzie Wspólnoty Mieszkaniowej, Domowym Kościele. Rozwojowo współtworzyliśmy klub liderów, później to przyhamowało, ale możliwe, że wrócimy do idei. Zaangażowałem się też w ICF dla coachów i ostatnio w grupę AI Managers. Twórczości jest dużo.

 

Dlaczego angażowanie się w wiele obszarów jest ważne w innowacyjności?

Wiele osób mówi o innowacyjności jako o łączeniu kropek.

Mieliśmy kiedyś dyskusję, że to dotyczy różnych sfer: prywatnej – fizycznej, psychicznej, intelektualnej – ale też społecznej, niekoniecznie biznesowej, choć biznes też jest ważny.

Muszę tu wspomnieć ważny moment w mojej karierze, kiedy miałem większe rozeznanie. Byłem po pierwszym roku studiów Gestalt – to taki rok startowy, po którym można ładnie zakończyć, przećwiczyć wiele dla siebie ważnych rzeczy. Potem zastanawiałem się, czy iść w stronę psychoterapii, czy skręcić gdzie indziej.

Pojawiła się wtedy znajoma, z którą zrobiliśmy kompas kariery. Wyszedł profil, który wskazywał, że mogę realizować ambitne projekty. Ta znajoma, Edyta Pazur, wyjaśniła mi, jak do nich podchodzić, jakie są moje mocne i słabe strony. To dało mi odwagi.

Byłem wtedy w roli lidera Sigma Black Belt i pojawił się pomysł dużego projektu w Arabii Saudyjskiej i Emiratach, dotyczącego optymalizacji procesów logistycznych. Pomyślałem: „Why not?” – i pojechałem. Projekt był nowatorski na każdym etapie, ale po tym rozeznaniu i osadzeniu się w sobie czułem spokój i cieszyłem się tym doświadczeniem.

Przechodząc dalej, ważne jest, aby docenić to, co jest, ale też nie bać się zmieniać rzeczywistości.

Tutaj kluczowa jest praca coachingowa, czasem terapeutyczna, która pozwala poznanie siebie. Mieć kogoś, kto patrzy z boku, mądrze i z dystansem, daje refleksję i wgląd – to pozwala posuwać się krok po kroku do przodu.

Na koniec warto dodać codzienne nawyki tworzące przestrzeń, takie jak poranne spacery lub śniadania, które pozwalają się zestroić ze sobą, wiedzieć, czego się chce od dnia i co chce się dać bliskim lub organizacjom.

 

Po co nam innowacyjne myślenie? Dlaczego to jest kompetencja przyszłości? 

To wchodzi w taką naszą ludzką naturę. Mam poczucie, że to wynika z takiej troski, potrzeby opieki, może miłości, do tego co los albo Bóg dał nam w opiekę lub to co wybraliśmy, żeby rozwijać. Więc w tym momencie ten innovative mindset nie jest czymś dominującym, tylko czymś, co wchodzi jako takie wsparcie, jako taki trochę naturalny element życia, żeby zadbać o te obszary, które chcemy rozwijać

 

Rozwój w pracy

Jeśli chodzi o pracę, to odpowiednie podejście daje zrozumienie ducha organizacji, gdzie ona zmierza, czego ona tak naprawdę potrzebuje. Często daleko poza takimi KPI-ami czy celami wyznaczonymi dla własnego pionu, silosu czy funkcji. Bo wiadomo, że każdy w jakiejś funkcji jest. Uważam, że ten kierunek organizacji muszą czuć i iść tą stroną wszyscy członkowie organizacji, żeby to rzeczywiście dało ten efekt synergii.

 

A w społeczności?

W społeczności tak samo, w sensie, że nasze dzieci, my jako społeczeństwo, tworzymy społeczność, to w niej dorastamy, dbamy o pewne cechy czy wartości, które przynoszą nam przyszłość. We wspólnocie też potrzebujemy sobie zadawać te same pytania. Dla mnie jest to takie sięganie poza horyzont, takie czasami bardziej czucie niż widzenie. To powoduje, że chcemy łączyć te kropki, że ten innowatywne mindset tak naprawdę idzie za tym. Wiadomo, że potrzeba na niego trochę czasu, energii i refleksji.

Innovative mindset wymaga dbania o jakieś źródła inspiracji, żeby nie być tylko zamkniętym w swoim komorze ze swoim echem.

 

Czy innovative mindset jest kompetencją, którą można nabyć?

Zdecydowanie. W kontekście rozpoznawania siebie gorąco polecam książkę Scotta Pecka „Droga rzadziej przemierzana”. To książka, która u mnie ma dużo zakładek. Także tę książkę mogę polecić.

 

Jak zdefiniować innowacyjne myślenie?

To, co intuicyjnie przychodzi nam do głowy, to szukanie nowych rozwiązań, kreatywne myślenie i otwartość na zmiany.

Gdy człowiek chce coś sprawdzić, nastawienie na eksperymentowanie i wdrażanie jest fundamentalne. Ważne jest patrzenie na rzeczywistość tu i teraz z założeniem, że to nie status quo, że możemy ją zmienić, i że ryzyko zmiany nie jest straszne, bo wszystko się zmienia, nawet jeśli nie chcemy.

Niepodjęcie decyzji to także decyzja. Ważna jest ciekawość wokół tematu – gdy mówimy o dzieciach, dotyczy to szkoły, przedszkola, znajomych i otoczenia.

Chęć eksperymentowania jest znaczna, zarówno w kuchni, jak i pracy, gdzie przy problemach korzystam z każdej metody, by to, co mam w głowie, sprawdzić – czy to dane, telefon do klienta czy do osoby zajmującej się danym tematem.

Definicja innovative mindset to zdolność do tworzenia przełomowych i sprawdzonych rozwiązań, nieodłączonych od osób czy instytucji, dla których są tworzone.

Adaptujemy się do zmieniającego się świata, co daje przewagę w biznesie i życiu prywatnym. Choć w życiu prywatnym nie jest to przewaga, a naturalna część życia, bez poczucia konkurencyjności, a raczej wspierania społeczności.

 

Jak można pracować nad innowacyjnym myśleniem?

Przede wszystkim warto się na czymś skupić w każdej domenie. Jak mówił święty Paweł, wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Twórczość czasem kojarzy się z improwizacją, skakaniem z kwiatka na kwiatek, które nic trwałego nie przynosi. W polskiej mentalności mamy taki duch improwizacji z czasów, gdy nie byliśmy bogatym społeczeństwem – improwizowaliśmy, by przetrwać, bez perspektywy tworzenia czegoś większego, a raczej z potrzeby łatania rzeczywistości.

Mamy jeszcze do zmierzenia się z tym duchem przeszłości. Może czasem wstydzimy się, że było trudno, a zapomnieliśmy, że teraz możemy tworzyć, bo społeczeństwo włożyło dużo pracy, by mieć przestrzeń do tworzenia. Teraz chcę widzieć tę kompetencję coraz częściej u naszych liderów, menadżerów i ekspertów – to bardzo cenne i centralne dla mnie.

Co warto robić? Zdefiniowałem to jako domenę, obszar, obiekt, relację i wsłuchiwanie się. Za Rickiem Rubiną, którego książkę „Akt twórczy” polecam, chodzi o ducha artysty – o to, jak nastrajać się na rzeczywistość, słuchać tego, co mówi wnętrze, być tu i teraz, dostrzegać subtelności i iść za nimi, trochę jak dziecko. Dopiero potem jest rzemiosło.

Przykładowo, wybieramy domenę biznesową. Jeśli jest problem u klienta (obiekt), w relacji sprawdzamy, co działa, a co nie. Rozmawiamy z właściwymi osobami i słuchamy tego, co mówią oraz czego nie mówią, o czym zapomnieli. W tych niezauważanych obszarach często „spadają kulki” (ang. drop the ball). To jest istota szukania rozwiązań wymagających innovative mindset.

Słuchanie jest integralną częścią innowacyjnego myślenia – trzeba usłyszeć tych, dla których tworzymy.

Przykład z życia: mój syn kocha komunikację miejską i wymyśliłem, że zamiast kupować mu kolejny autobus na urodziny, wydrukujemy mu mapę połączeń MPK. Od tamtej pory jego sportem jest rozwiązywanie zagadek, jak dojechać z jednej części Wrocławia do drugiej. Zna wiele tras na pamięć i jest szczęśliwy, bo łączy te kropki. To jest prawdziwy rozwój dzięki wsłuchaniu się i innowacyjnemu myśleniu.

 

Jak doświadczenie we współpracy międzykulturowej wpływa na innovative mindset?

Dla mnie współpraca międzykulturowa to jest duża przyjemność. Pracowałem w japońskiej firmie Hitachi, gdzie mieliśmy open space dla 20-30 osób. Większość to byli Polacy, ale prezes był Japończykiem i chciał być z nami, więc swoje duże biurko miał na końcu open space. Kiedy dzwonił do Japonii, wstawał i rozmawiał na stojąco. Wszyscy mieli wyciszone telefony, by nie przeszkadzać, a on formalnie kładł się z telefonem – było to urocze i pokazywało, jak ważne było dla niego połączenie z centralą w Japonii.

Jeśli chodzi o łączenie kropek, co mi się podobało u Japończyków (akurat w sektorze automotive), to produkowaliśmy wtedy alternatory do Isuzu. Oni, aby produkować nowy model, robili potężną mapę rozpisaną na całą ścianę open space’u. Można było nią wytapetować połowę ściany – schemat całego alternatora i wszystkich połączeń, co robiło wrażenie.

 

Jakie podejście do innowacyjności mają Polacy?

Mam poczucie, że dużo się u nas zmienia. Kiedyś, pracując trochę lat w biznesie, chcieliśmy bardziej kopiować i uczyć się od Zachodu. Byliśmy wtedy bardziej receptywni i chyba nie do końca docenialiśmy aspekt innowacyjności. To często nazywaliśmy improwizacją. Nie czuliśmy się silni, bo kapitał był przesunięty na Zachód.

Teraz widzę, że nasze podejście jest doceniane, widoczne i zauważane. Polacy coraz częściej zajmują stanowiska liderskie w międzynarodowych organizacjach, i to bez kompleksów.

Nasza elastyczność i innowacyjność pomagają nam w kontakcie z innymi narodami.

Czasem to oni mają kompleksy, bo my szybko idziemy do przodu i ciężko pracujemy, nie oglądając się za siebie.

Ważne są teraz różnice kulturowe i kalki, które mamy na temat innych narodów. Czuję, że one się zmieniają. Na przykład coraz bardziej doceniam anglosasów za ich komunikację i marketing — jak przygotowują projekty, opakowania i przekaz dla biznesowych partnerów. Chociaż my, Polacy, też to potrafimy i stajemy się lepsi, ich sposób robi na mnie wrażenie i jest źródłem inspiracji.

Niedawno oglądaliśmy Wimbledon i Igę Świątek — wszystko tam jest świetnie poukładane według zasad, co jest jakością samą w sobie. W komunikacji i marketingu bardzo podobało mi się lotnisko Heathrow. Tam, gdy ląduję, wszystko jest napisane boldem, używają kilku słów, by przekazać główną intencję — wiesz, dokąd idziesz i czego oczekiwać. Przekaz jest transparentny.

 

Jak czas solo przekłada się na innowacyjne myślenie? 

Jeśli chodzi o czas solo, to jest najważniejszy. Trzeba dać sobie czas.

W tym codziennym szaleństwie planujemy wszystko, tylko nie czas dla siebie.

U mnie jest podobnie — łatwo mi zaplanować czas na wszystko, tylko nie na siebie. Ten czas trzeba wywalczyć, wykroić, wynegocjować, szczególnie mając rodzinę i dzieci.

Najpierw warto dać sobie czas na refleksję. Można czytać książkę, ale czasem lepiej ją odłożyć i popatrzeć przez okno — wtedy kropki same się łączą. Można też pójść do ogródka i poodpoczywać przy pieleniu czy przycinaniu pomidorów. To jest metafora także organizacyjna — zostawić kilka głównych, najbardziej obiecujących wątków, które aż kuszą, by potem przenieść je do własnej organizacji.

Jeśli miałbym podsumować jedną rzecz, którą można zrobić, to polecam rano zastanowić się, co człowieka trafia, co chce rozwijać. Warto przemyśleć swój cel, wziąć notes (najlepiej bez telefonu) i wybrać się na półgodzinny spacer — może być dłuższy. Gwarantuję, że większość kropek się połączy szybko. Warto wszystko spisać, a po powrocie do domu najlepiej to wykonać — zadzwonić, zablokować czas na projekt, o którym się marzy. Polecam czas solo.

 

Dziękuję!

 

 

Photo by Robynne O on Unsplash

Img
Nie przegap nowych treści! Bądź zawsze O Krok Do Przodu
Zapisz się na mój newsletter i otrzymuj powiadomienia o nowych artykułach i podcastach. Nie zapomnij potwierdzić subskrypcji klikając w maila, którego ode mnie dostaniesz - dopiero wtedy naprawdę znajdziesz się wśród odbiorców :-)

Skomentuj podcast

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*