Wiele centrów usług wspólnych (Shared Service Centers) przechodzi ten sam cykl: najpierw jest faza tranzycji procesów, potem stabilizacja, a na końcu – najtrudniejszy etap – ewolucja z dostawcy usług w stronę partnera biznesowego.
Nasz niedawny projekt pokazał, że ten ostatni krok to nie kwestia procedur, ale kultury zespołu i bezpieczeństwa psychologicznego.
Wyzwanie: „Słoń w pokoju” i bariera asertywności
Zespół, z którym pracowałam, to grupa ekspertów obsługujących rynki Europy Zachodniej. Procesy są poukładane, wskaźniki świecą się na zielono, a tranzycja zakończyła się sukcesem. Jednak menedżerka dostrzegła niepokojący trend: zespół miał ogromną trudność w stawianiu granic współpracownikom z zachodnich oddziałów.
Gdy koledzy z zagranicy oczekiwali zadań spoza zakresu, zespół „zaciskał zęby” i robił swoje, zamiast wejść w merytoryczną dyskusję. Trudne tematy były zamiatane pod dywan, a jedyna osoba, która miała odwagę konfrontować problemy, była postrzegana jako „konfliktowa”.
Problem biznesowy był jasny: zespół nie potrafił wejść w rolę partnera, bo brakowało mu mechanizmu do bezpiecznego poruszania trudnych kwestii.
Diagnoza: Dlaczego sięgnęliśmy po Growth Zone™?
Podczas analizy z menedżerką zrozumiałyśmy, że to nie jest problem indywidualnych kompetencji poszczególnych osób. To była kwestia dynamiki grupy.
Wybraliśmy Growth Zone™ od ICQ Global, ponieważ to narzędzie nie mierzy cech osobowości, ale środowisko, jakie ludzie wspólnie tworzą. Pozwoliło nam to „zeskanować” kulturę zespołu bez wytykania kogokolwiek palcami. Chcieliśmy sprawdzić, co w ich wspólnym ekosystemie blokuje ich przed byciem partnerem dla biznesu.
Proces: Dane, które otwierają oczy
Kluczem do sukcesu była transparentność. Menedżerka od początku mówiła: „Badamy się po to, by budować silniejszą pozycję względem Zachodu”.
Po indywidualnym omówieniu raportu z liderką, przeszliśmy do 4-godzinnego warsztatu z zespołem. Co tam się wydarzyło?
-
Edukacja: Zaczęliśmy od tego, co realnie wpływa na performance zespołu. Uczestnicy docenili merytoryczny wkład (input), który pozwolił im zrozumieć mechanizmy współpracy.
-
Anonimowość i bezpieczeństwo: Analizowaliśmy matrycę wyników jako całość. Nikt nie był „grillowany”. Skupiliśmy się na pytaniach, które zespół sam uznał za kluczowe dla celu „Partnerstwo w biznesie”.
-
Silent Brainstorming: Aby uniknąć dominacji najgłośniejszych osób, najpierw każdy zapisywał swoje hipotezy na kartkach. To pozwoliło wybrzmieć każdej perspektywie – od introwertycznych ekspertów po liderów opinii.
Przełomowe odkrycia: Błąd a Ryzyko
Dyskusja przyniosła wnioski, których nikt się nie spodziewał. Okazało się, że zespół ma:
-
Wysoką gotowość do rozmowy o błędach (rozumianych jako błędy w procesie).
-
Bardzo niską gotowość do podejmowania ryzyka (rozumianego jako wyjście poza schemat, np. zakwestionowanie prośby kolegi z Zachodu).
Dla tych ludzi asertywność była „ryzykiem”, na które jako eksperci nie czuli się przygotowani. Odkryliśmy też, że ich poczucie partnerstwa jest silnie powiązane z poczuciem własnej kompetencji. Ich wewnętrzny monolog brzmiał: „Czy ja jestem wystarczająco dobry, by kwestionować zdanie starszego stażem kolegi z Londynu czy Paryża?”.
Rozwiązania: Od teorii do praktyki
Zamiast skomplikowanych strategii, zespół skierował się na konkretne „low hanging fruits”:
-
Wzajemny feedback: Postanowili częściej dziękować sobie za merytoryczne wsparcie, by budować zbiorowe poczucie pewności siebie.
-
Knowledge Sharing: Zdecydowali się uruchomić system dzielenia się wiedzą o współzależnościach procesów. Wiedząc więcej, czują się pewniej w rozmowach z partnerami z zewnątrz.
-
Wspólna definicja ryzyka: Zdali sobie sprawę, że potrzebują procedur na sytuacje „niestandardowe”, co zredukuje lęk przed nieznanym.
Dotychczas sądziłem, że nie mamy wspólnego zdania. Teraz myślę, że borykamy się z podobnymi wyzwaniami, mamy motywację i zbieżne podejście do rozwiązywania problemów! (feedback na koniec sesji)
Dotychczas sądziłam, że nie mogę się otworzyć przed moim zespołem i muszę sama mierzyć się z problemami. Teraz myślę, że nie trzeba się bać i nasz zespół jest najlepszy ❤️ (feedback na koniec sesji)
ROI: Co zyskał biznes?
Zastosowanie Growth Zone™ zadziałało jak katalizator. Menedżerka prawdopodobnie osiągnęłaby podobne efekty sama, zajęłoby to jej 2-3 kwartały. My zrobiliśmy to w 4 godziny pracy z zespołem.
Efekty?
-
Ulga i jedność: Zespół zobaczył, że każdy boryka się z podobnymi wyzwaniami. Jak usłyszeliśmy pod koniec sesji, dominowało poczucie: „Teraz widzę, że nie jestem sam_a”.
Dotychczas sądziłem, że tylko ja czuje sie niedoceniany lub niepewny w pracy. Teraz widzę, że nie jestem sam. (feedback na koniec sesji)
-
Szybki onboarding: Nowe osoby natychmiast poczuły się częścią grupy.
-
Empowerment: Zespół poczuł, że to oni są autorami rozwiązań, a nie tylko odbiorcami prezentacji.
Bezpieczeństwo psychologiczne to nie jest „miękki temat”. To twardy fundament, bez którego żaden zespół SSC nie wyjdzie z roli „dostawcy” do roli „partnera”.
Teraz rozumiem, że silny mądry zgrany bezpieczny zespół zdziała więcej niż zespół ekspertów gdzie każdy robi sam sobie. (feedback na koniec sesji)
A jak wygląda poziom bezpieczeństwa psychologicznego w Twoim zespole? Czy lęk przed ryzykiem nie hamuje Waszej efektywności?
Jeśli chcesz sprawdzić, jak Growth Zone™ może przyspieszyć rozwój Twojego zespołu, zapraszam do kontaktu.
Photo by Markus Winkler on Unsplash
Skomentuj artykuł