OKDP 052: PTSD Stres pourazowy – co robić? Proste wskazówki dla liderów

Dowiedz się, co możesz zrobić jako lider pracownika z PTSD.

Monika Chutnik
PTSD Stres pourazowy – co robić? Proste wskazówki dla liderów

Czy wiesz co to jest PTSD, czyli zespół stresu pourazowego? Mój dzisiejszy gość wyjaśni na czym to polega. Po wysłuchaniu tej rozmowy, temat traumy i trudnych sytuacji stanie się dla Ciebie bardziej oswojony. Michał Śmiałowski opowiada o nim w sposób przystępny, praktyczny i adekwatny biznesowo.

 

Czego dowiesz się z tego odcinka?

  • Co to jest zespół stresu pourazowego?
  • Kiedy powstaje PTSD?
  • Jak radzić sobie z traumą?
  • Jak zauważyć objawy PTSD w zespole?
  • Jak działa ludzki mózg w sytuacji kryzysu?
  • Po co zajmować się w biznesie tematem traumy i stresu pourazowego?

 

Gdy będziesz słuchać tego odcinka, pomyśl o osobie, która wysłuchałaby go z z korzyścią dla siebie lub swojego zespołu i podziel się linkiem do nagrania.

 

Moje główne wnioski z tej rozmowy to:

  1. Nie każda trauma przeobrazi się w zespół stresu pourazowego. Jako ludzie posiadamy wiele chroniących nas mechanizmów, które pozwalają nam wewnętrznie uporać się z traumą i ponownie stanąć na nogi.
  2. Najbardziej kojący jest kontakt z innymi ludźmi i rozmowa.
  3. Gdy jako lider pytasz „co się dzieje u ciebie?” albo „jak sobie dajecie radę w tej sytuacji?” nie zamieniasz się w terapeutę – po prostu jesteś człowiekiem.

 

Podziel się swoimi przemyśleniami – tutaj na portalu, lub na naszym profilu na LinkedIn.

Zapraszam Cię do zapisania się na newsletter i obserwowania profilu na LinkedIn. Subskrybuj też kanał O Krok Do Przodu na wybranej platformie i dziel się ze znajomymi.

 


Materiały wymienione w odcinku

 


 

W ostatnim czasie przyjechało do Polski wiele osób z Ukrainy. I to w okolicznościach nietypowych i trudnych. Sytuacja wojny na Wschodzie jest trudna nie tylko dla Ukraińców, uciekających przed zagrożeniem i szukających bezpieczeństwa, ale także dla nas, Polaków. Niektórzy z nas mogą znacznie głębiej przeżywać i doświadczać ten proces. Dlatego warto się zainteresować tematem stresu pourazowego.

Dzisiaj gościem podcastu jest Michał Śmiałowski, który przybliży zjawisko PTSD, przede wszystkim w miejscu pracy, oraz podpowie jak sobie z tym radzić. Michał z wykształcenia jest psychologiem i psychoterapeutą oraz interwentem kryzysowym i konsultantem biznesowym. Siedemnastoletnie doświadczenie pomogło mu w zrozumieniu jak ludzie mogą reagować na trudne sytuacje i zachowywać się w czasie kryzysów. Łączy perspektywę biznesową i psychologiczną.

 

Stres pourazowy w biznesie

Sytuacje kryzysowe dotyczą sporej części naszej populacji. Obecnie mamy wojnę na Ukrainie, którą przeżywamy w różnym stopniu, ale każdy z nas tego doświadcza. Badania pokazują, że w codziennym życiu około 80% doświadcza stresorów traumatyzujących. Większość z nas jest w stanie sobie z tym poradzić, mając różne doświadczenia, zasoby i strategie radzenia sobie. Kryzysy są doświadczeniem globalnym. Niedużo trzeba, żeby większość z nas była w stanie uchronić się przed ich negatywnymi konsekwencjami, dlatego warto o tym rozmawiać.

 

PTSD jako wynik traumy

Tak naprawdę w tym momencie powinniśmy rozmawiać o traumie, czyli o czymś, co poprzedza zespół stresu pourazowego. PTSD jest konsekwencją tego, co się wydarzyło wcześniej. Najpierw musi się pojawić stresor urazowy, żeby zespół mógł się rozwinąć.

Trauma z greckiego to rana, ale tutaj mówimy o ranie w naszej psychice.

Jest to rodzaj doświadczenia nagłego, nieprzewidywalnego, w którym przeżywamy zagrożenie swojego życia. Zarówno bezpośrednio jak i pośrednio, bo nasz mózg działa w taki sposób, że większe znaczenie od faktów ma nasze postrzeganie rzeczywistości, to, co o niej myślimy. Wyobraźnia ma tu bardzo duży wpływ. W sytuacji traumy boimy się o swoje życie, mamy poczucie utraty kontroli, uczucie strachu. Z reguły mówimy tu też intensywności tych przeżyć. To mogą być zdarzenia związane z wypadkiem, wojną w bezpośrednim sąsiedztwie. To mogą też być rozmowy z ludźmi, którzy bezpośrednio doświadczyli wojny czy utraty kogoś bliskiego.

Każdy doświadczył traumy

Jest takie podejście do traumy, które pochodzi od węgierskiego lekarza, obecnie pracującego jako psychoterapeuta w USA, że każdy w swoim życiu doświadczył jakiejś traumy, tylko niektórzy byli w stanie ją przerobić, a w wielu zostało takie bolące miejsce w historii. Ale jeżeli byśmy mówili o zespole stresu pourazowego, to on występuje dopiero po wydarzeniu związanym z zagrożeniem życia lub wyobrażeniem takiego zagrożenia, gdy dzieje się coś nagłego, bardzo intensywnego. Faktycznie każdy z nas może mieć trochę takich zdarzeń traumatycznych. Mogą one być związane np. z chorobą, lub samym wyobrażeniem, że ona jest.

 

Fizyczne objawy traumy

W skrócie: myślenie się wyłącza, uruchamia się reakcja stresowa „walcz lub uciekaj”.

Jednym z pierwszym mechanizmów jest wyłączenie kory mózgowej, a dokładniej płatu przedczołowego, odpowiedzialnego za racjonalne myślenie, kontrolę emocjonalną, wyrażanie swojej osobowości, podejmowanie decyzji itd. To jest ta część mózgu, która nas w największym stopniu odróżnia od zwierząt. W momencie kiedy się dezaktywuje, to następuje takie trochę zrównanie do instynktu przetrwania.

Instynkt przetrwania

Uruchamiają się najstarsze elementy mózgu. Z boku może to wyglądać, że zachowujemy się przedziwnie. Odpala się w całym ciele bardzo mocny system „dopalaczy” w postaci dopaminy czy kortyzolu. Powodują one, że pojawia się w nas mnóstwo energii, zdolność do nieodczuwania bólu, zdolność do postrzegania zagrożeń w specyficzny sposób. Zmienia się kontrast patrzenia, uszy uruchamiają się na selektywne dźwięki, przyspiesza tętno, pojawiają się problemy ze snem. To cały zespół reakcji, które mogą towarzyszyć uruchomieniu mechanizmu w reakcji na traumatyczne doświadczenie.

To jest taka sytuacja, w której działamy jak komputer, który ma pootwierane mnóstwo katalogów, plików i okien przeglądarki. System się zawiesza, wszystko się zaczyna mieszać. Pojawiają się jakieś dodatkowe elementy utrudniające funkcjonowanie. Takie doświadczenie traumatyczne powoduje, że „tworzą się nam nowe katalogi”, „nadpisują się nowe elementy programu”. I kiedy próbujemy to wszystko chować do różnych pudełek to zaczynamy mieć potężny bałagan w głowie. W tym wszystkim pojawiają się jeszcze doświadczenia traumatyczne, które w jakiś losowy sposób skojarzyły nam się z różnymi elementami.

To w pewnym momencie mija. Mówi się, że szok potraumatyczny trwa od paru godzin lub dni (ten najbardziej intensywny), nawet do miesiąca.

 

Przykładowa historia związana z traumą

W biurze ETTA mieszka w tej chwili pani z Ukrainy z córką. Przyjechała do Polski na początku, tuż po wybuchu wojny. Jej podróż pociągiem z Kijowa trwała 3 dni, nocą były wyłączone światła, żeby pociąg nie stał się celem. W środku ludzie byli ustawieni tak, że nieliczni mężczyźni stali przy drzwiach, a kobiety i dzieci bardziej w środku. Dojechali do dworca w Warszawie, gdzie czekało wiele osób oferujących pomoc. Ale dla nich to było przyjechanie do obcego miasta, obcego kraju, w środku nocy. I nagle pojawiła się odwaga, żeby wsiąść w samochód z nieznanymi ludźmi, którzy zawieźli je przez ten nieznany kraj do Wrocławia, gdzie miały kogoś znajomego.

W pierwszych dniach, spacerując po okolicy, Natasza nieustannie powtarzała „Jak tu cicho!”. Była zdziwiona, że nikt nie strzela. Można sobie wyobrazić jakie to było doświadczenie dla niej, mimo że przyjechała tutaj w pierwszych dniach, kiedy jeszcze wojna nie zbliżyła się do jej miasta. Może słyszała strzelanie z daleka, nie doświadczyła tego w tak bezpośredni sposób jak wiele osób, które przyjechały do nas w kolejnych tygodniach.

Myśląc o tych traumatycznych doświadczeniach wracam do tego, że wszystko zależy od tego, co się zrobi z doświadczeniem zagrożenia i traumy.

 

Kiedy powstaje zespół stresu pourazowego

Nie ma tutaj reguły. Czego byśmy nie zrobili to i tak może być różnie. Ale są pewne rzeczy, które możemy robić zawsze, które mogą nam trochę pomóc w tej sytuacji.

Instynkty w PTSD

Po pierwsze, chciałbym się odnieść do tej wspomnianej odwagi. Tu nie było odwagi. Ta dzikość to, bardziej niż odwaga, chęć ratowania życia i to jest naturalny instynkt każdego człowieka, który się uruchamia w takich sytuacjach.

Osoby, które miały tego typu doświadczenia opowiadają, że pierwsze co się uruchamia „po wszystkim” to poczucie winy związane z tym, w jaki sposób przebiegała ich ucieczka.

Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że ucieczka to jest instynkt, tu nie ma racjonalnego myślenia. Człowiek bierze parę rzeczy, które wpadną mu w ręce i ucieka kiedy nadarza się okazja. A później dopiero zaczyna myśleć o tym, co zostawił i ma poczucie winy. To, co możemy wtedy zrobić, to uświadamiać takim ludziom, że ratowali swoje życie i to jest normalne. Że tak się ludzie zachowują w nienormalnych sytuacjach, żeby siebie uratować.

Rozmowa w PTSD

Po drugie, czasem wydaje się, że wszystko masz poukładane w głowie i nic nie możesz z tym zrobić. Ale kiedy zaczynasz o tym opowiadać, to coś się zaczyna dziać. Uwalniają się emocje i różne reakcje. To jest bardzo ważne pod kątem wspomnianego mieszania się emocji.

Jedną z ważniejszych rzeczy, które mogą nas uchronić jest przeprocesowanie swojego sposobu myślenia, przeprocesowanie tych zdarzeń, tych opowieści.

Dla tej pani to może być szalenie ważne, że ona opowiedziała jak to wyglądało, co się działo i jakie ma teraz wrażenia. To uruchamia znowu nasze racjonalne myślenie, tworzy nowe asocjacje w mózgu i powoduje, że te pudełka zaczynają się trochę przepakowywać. Więc jest mniejsze prawdopodobieństwo, że za 10 lat otworzysz jakieś pudełko i ni stąd, ni zowąd wyskoczy jakieś doświadczenie, bo coś huknęło, czy się szyba w oknie rozbiła. To są bardzo częste zjawiska na przykład wśród ofiar przemocy domowej, kiedy błahe dla obserwatora zdarzenia, jak klepnięcie w ramię, mogą wywołać skojarzenia, zamarcie i reakcję na wspomnienie czegoś, co się wydarzyło 17 lat wcześniej.

To jest bardzo ważne, żeby możliwie w najkrótszym czasie pozwolić się komuś wygadać.

Nie chodzi o to, żeby ludzi sadzać na kozetce i kazać mówić, ale jeśli zaczynają opowiadać, to żeby ich słuchać. Wypowiadając, zaczynają sobie układać te myśli w jedną całość. Więc po pierwsze, uwalniasz trochę tej energii, uwalniają się emocje, a po drugie jest miejsce na przeprocesowanie tego doświadczenia, możliwość ułożenia sobie wszystkiego w jakąś logiczną całość, może nadania temu trochę sensu, a może lepszego zrozumienia co się z czym kojarzy. Tworzy się cała historia, która często po doświadczeniu traumatycznym jest poszatkowana, porozrzucana po różnych pudełkach. Jeśli byśmy to tak zostawili, to ona będzie do nas wracała w różnych momentach. Może wręcz się pojawić strach przed tym, żeby jakiekolwiek pudełko otwierać, bo nie wiadomo co tam znajdziesz.

Kontakt z ludźmi w traumie i PTSD

Kolejna rzecz to jest kontakt z ludźmi. Jest on jedną z najlepszych terapii. Budowanie społeczności, uruchamianie wśród ludzi poczucia „jestem członkiem społeczności”, pozwolenie nawiązania kontaktu. Bo często w pierwszej reakcji jesteśmy bardzo osamotnieni, a potem budzimy się sami. Moje doświadczenie nie jest twoim doświadczeniem. Czasami możemy czuć wstyd, poczucie winy, które będzie powodowało, że trudno jest nam nawiązać znowu kontakt, trudno jest wracać do tych doświadczeń, bo to nie są przyjemne uczucia. I to, co mi się wydaje szalenie ważne, to właśnie odbudowywanie tego poczucia kontaktu, „nie jesteś sam, siedzę tu i słucham”, ale też budowanie społeczności.

Tutaj w biznesie nie trzeba nie wiadomo jakich działań, nie trzeba psychologa. Czasami wystarczy, że zrobimy zebranie i zamiast przez godzinę rozmawiać o bieżących sprawach, zapytamy ludzi „co tam u was słychać? jak sobie radzicie? ja mam tak i tak” i pozwolimy im na rozmowę. Niech to trwa 3 godziny.

Spotykam się z tym, że ludzie mówią, że teraz liderzy muszą być psychoterapeutami. Nie, nie muszę być psychoterapeutami. Muszą być ludźmi, którzy się interesują, co się z innymi ludźmi dzieje i to wystarczy.

Pozwólmy się ludziom wygadać, powiedzieć co jest dla nich trudne, z czym sobie radzą, jak sobie radzą. I tu jest taki magiczny efekt, który się pojawia w większości tego typu doświadczeń – „to koniec”, „ja nie jestem sama”, „nie zwariowałam, inni też tak mają”. Ludzie po prostu w trudnych sytuacjach reagują w taki, a nie inny sposób. To jest absolutnie normalne. Nagle się okazuje, że dla większości z nas wysłuchanie innych, jak sobie radzili, z czym się spotykali, będzie doświadczeniem leczącym. W tego typu sytuacjach budujemy swoją odporność, zdolność radzenia sobie w podobnych sytuacjach w przyszłości.

 

Kryzys pandemiczny

Zresztą jesteśmy przecież po potężnym kryzysie pandemicznym. Część z nas poradziła sobie z trudnym doświadczeniem, z emocjami, które się pojawiały, bo wypracowaliśmy sobie różne strategie. Część z tych strategii jest nadal aktualna. Wiemy na przykład już, że nie ma sensu budować w sobie strachu. Widzę, że ludzie mają w sobie mechanizm odcinania mediów, kiedy czują że jest dla nich za dużo. Część osób już ma tę czerwoną lampkę z tyłu głowy, że powinni uruchomić jakąś strategię radzenia sobie.

Myślę, że to jest szalenie ważne, żeby ludzie nie zostawali ze swoimi doświadczeniami sami, żeby mieli możliwość opowiedzenia o tym, z czym się mierzą, co to dla nich znaczy, jakie są emocje, co się z nimi dzieje, jakie pojawiają się trudności.

Zazwyczaj opowiadając o tym innym spotkasz się z sensownym reakcjami „mam tak samo”, „kurczę, wiesz co, a u mnie to… „.  Zaczynają się opowieści i robi nam się lżej, mniej samotnie, bardziej w kontakcie ze sobą i z innymi. To pozwala nam przeprocesować sobie to trudne doświadczenie i pokazuje, że nie jesteśmy w tym sami. Że mamy ludzi dookoła siebie, że czasami możemy się do kogoś przytulić. Albo że po prostu możemy z kimś porozmawiać i ktoś nas posłucha. Dla zdecydowanej większości osób to będzie wystarczające doświadczenie.

Każdy potrafi wysłuchać

Jak myślę o moim doświadczeniu z Nataszą to tak właśnie mniej więcej przebiegało. To wcale nie było tak, że się spotkałyśmy i pierwszego dnia lunęła na mnie opowieść. W kolejnych dniach, codziennie opowiadała mi jakieś zdanie. To nie tak, że siadamy i ona mi będzie opowiadać, a ja będę słuchać. Żadna taka sytuacja nie miała miejsca, tylko raz się pojawi jedno zdanie, raz drugie. I to, co ja ze swojej strony starałam się zrobić to po prostu posłuchać, przyjąć. Nawet nie zadawałam żadnych dodatkowych pytań, nie chcąc wchodzić w jakieś prywatne kwestie. Ale wysłuchać to, co chce mi opowiedzieć – to potrafię i myślę, że to potrafi większość z nas.

Dlatego też zachęcam liderów, żeby takich małych rozmów się nie bać, tylko po prostu usłyszeć i powiedzieć „cieszę się, że mogłeś mi o tym opowiedzieć, jakby co, to jesteśmy tu razem”.

Z drugiej strony myślę też o tej ogromnej sile i odporności psychicznej. Opowiadałam to już kiedyś w którymś podcaście. Kiedy kilka lat temu certyfikowałam się w diagnozie odporności i siły psychicznej, próbowaliśmy jako firma robić kilka eventów – takie śniadania otwarte. Mi się wydawało to wtedy fantastycznym narzędziem, które każdy lider powinien mieć w kieszeni i biegle władać (i nadal tak uważam). Tylko że liderzy nie byli na to gotowi. Jak słyszeli odporność PSYCHICZNA to chyba dziwnie reagowali. W pewnym sensie covid nam pomógł zacząć interesować się zjawiskami psychicznymi, psychologicznymi, także z perspektywy biznesu. I myślę, że znajomość tego obszaru odporności psychicznej pomoże nam ponownie stawać na nogi, znajdować sobie mechanizmy obronne, te mechanizmy, które pozwalają nam funkcjonować, włączyć myślenie racjonalne i iść do przodu. A proste sposoby, które złapałam w tej rozmowie to kontakt z ludźmi, otwartość na emocje, przyznanie się.

Pierwsza pomoc w traumie i PTSD

Dla mnie ta psychologiczna pierwsza pomoc jest jak rozmowa sąsiadki z sąsiadką. Weźcie usiądźcie, zaparzcie sobie herbaty, pogadajcie o tym jaka pogoda za onkem, ponarzekajcie, że pada. To będzie miało o wiele większą wartość niż „słuchaj, siadaj tutaj, opowiadaj mi o najgorszym przeżyciu twojego życia”. Nie o to chodzi. Pierwsze doświadczenie to na pewno uspokojenie ludzi, wyłączenie reakcji „walcz lub uciekaj”. Dla wielu ludzi to nawet nie będzie rozmowa, tylko możliwość pójscia spać, ciepły posiłek. Nie chodzi o to, żeby robić gabinet psychoterapii, tylko żeby ludzi uspokoić, przywrócić do normalnego trybu funkcjonowania. Postarajmy się odpowiadać na te potrzeby, które ludzie mają. I zazwyczaj gdzieś w międzyczasie się pojawi ta opowieść, wtedy jej wysłuchajmy.

 

Zespół stresu pourazowego w wirtualnym zespole

Jeszcze jedną rzecz muszę powiedzieć: to jest strasznie trudne w wirtualnych zespołach. Nie ma czegoś takiego jak „spotkajmy się na godzinkę, pogadajmy co u was”. W wielu zespołach i u wielu liderów jest dużo barier w tym zakresie. Tam członkowie zespołów czasami czują się totalnie wyalienowani. Wiadomo, że wiem to, co ja czuję jako członek zespołu, może nawet mam 1:1 z menedżerem, ale nadal nie wiem, co reszta mojego zespołu sądzi. Czuję się outsiderem. A im bardziej te emocje są silne, tym bardziej mogę czuć się nie na miejscu, nieadekwatna. A ponieważ się czuję nieadekwatna, to mam mniej odwagi, żeby o tym z innymi pogadać i tworzą się olbrzymie luki.

Dopiero takie wspólne spotkania, nawet w formule wirtualnej, w stylu „jak w tej chwili u was? jak odbieracie tę sytuację?” dają poczucie bycia razem, bycia ponownie członkiem zespołu. Akurat wirtualne spotkania dają dużo fajnych narzędzi do anonimowego dzielenia się emocjami i odczuciami w bezpieczny sposób.

Zbuduj zaufanie

W zespołach wirtualnych można robić spotkania. I tutaj „jak dbasz, tak masz”. Zadbajmy o to, żeby mieć włączone kamerki, żeby te spotkania budowały odpowiednią atmosferę, że jest przestrzeń na rozmowy o różnych rzeczach. Ja jestem zwolennikiem takiego działania, żeby usiąść i zapytać ludzi raz o ten trudny temat. Przemielicie to sobie przez 3 godziny, później znowu pojawi się 1,5 godzinna rozmowa, ale zazwyczaj to pytanie „jak u was? czy potrzebujecie o czymś opowiedzieć?” będzie z czasem tylko takim pytaniem kontrolnym i zajmie 2 minuty, bo nikt już nie będzie tego potrzebował. Ale może się znowu uruchomić taka potrzeba. Jeśli zadbaliśmy o to, żeby zbudować zaufanie w zespole, zbudować zaufanie do nas jako do lidera, to będzie nam łatwiej.

I się okazuje, że bycie tym liderem, zadbanie o to, żeby mieć fajne relacje z ludźmi, żeby ludzie nam ufali, w takich czasach będzie nam procentowało, bo ludzie będą naturalnie do nas przychodzić.

Wszystko OK

Może być tak, że jak zadamy pytanie to nikt nie będzie chciał mówić, powiedzą że wszystko jest OK. Tutaj przypomina mi się taka historia, jak pani ostatnio bardzo mocno przeżywająca tę sytuację, powiedziała, że ona ma 18 letniego syna, który w ogóle się tą sytuacją nie przejmuje. I zapytała, czy powinna z nim iść do psychiatry, bo on chyba jest odcięty od emocji i się nim martwi.  Może tak być, że ktoś się czymś nie przejmuje i to jest jego sposób przeżywania.

Myślę, że warto jest pytać ludzi, dawać im przestrzeń i być gotowym na to, że oni mogą jej nie chcieć zabrać, ale wtedy warto jest zawsze zostawiać takie otwarte drzwi: „gdybyście chcieli o tym porozmawiać to zawsze możecie do mnie przyjść”.

 

Co to jest zespół stresu pourazowego i jak reagować na PTSD jako lider?

Zespół stresu pourazowego, zwany w skrócie PTSD (ang. Post Traumatic Stress Disorder) to wynik reakcji na silny stres. Ale to, że ludzie reagują z poziomu stresowego nie musi oznaczać, że już wymagają specjalistycznej opieki. To może być ich indywidualny sposób radzenia sobie z sytuacją.

W przypadku PTSD zazwyczaj mówimy o przewlekłości tego doświadczenia na przestrzeni miesięcy. Diagnostyka mówiła, że do 6 miesięcy od zdarzenia stresowego pojawiają się symptomy związane z bardzo intensywnym przeżywaniem swoich wspomnień, od których trudno jest się uwolnić. Czyli mówimy tutaj o tzw. flashback’ach. Mimowolnych, nawracających wspomnieniach, obrazach, które są przeżywane z tą samą intensywnością, jak gdy się to działo. Intensywność emocji, reakcji fizjologicznych jest tak samo mocna jak w przypadku zdarzenia.

Przeżywasz to  za każdym razem na nowo, ciągle tak samo silnie. To mogą być nawracające sny, nawracające wspomnienia, obrazy, to mogą być silne reakcje fizjologiczne na potencjalnie nie powiązany stresor. Nawet po latach może się wydarzyć coś, co spowoduje, że powróci do ciebie pełna intensywność emocji i doświadczeń fizjologicznych. Zamrozi cię, strzeli ci adrenalina, poczujesz napięcie, wzrośnie temperatura, pojawią się bardzo silne emocje, na które nie jesteś gotowy.

Co robić w przypadku objawów PTSD? 

Z perspektywy bycia liderem – zainteresować się taką osobą, kiedy mamy bezpośrednie zgłoszenie.

Wiadomo, że wtedy nie wchodzimy w rolę terapeuty, tylko szukamy dla tej osoby pomocy lub staramy się przekierować do profesjonalisty, który pomoże się uporać.

To może być długotrwały proces. A jeśli nie dostajemy bezpośredniego sygnału, ale widzimy, że coś się dzieje, to spytajmy.

Skąd wiedzieć, że coś się dzieje?

Jestem zwolennikiem takiego podejścia, że lider jeśli ma odjazd od standardu w zachowaniu pracownika na przestrzeni kilku dni, np. ktoś zaczyna się spóźniać, przestaje się odzywać i włączać kamerkę, itp., to reaguje. Nie wiesz co tam jest, więc zajrzyj. Jeśli ktoś zmienia zachowanie to coś się dzieje. Może to oznacza spadek motywacji, a może tam siedzi coś więcej. Zazwyczaj jak pytasz człowieka „co ci się stało?” to słyszysz „nic”.

Rozmowa z pracownikiem z PTSD

Żeby ułatwić tę rozmowę to powiedz pracownikowi, jak wyglądał ten standard, do którego cię przyzwyczaił, co się zmieniło. Spytaj co się stało. Możesz uszanować czyjąś niechęć do rozmowy, ale pamiętajmy, ze dla nas jako liderów, może by ważna ocena stopnia ryzyka. Czy osoba jest w stanie wykonywać swoją pracę. Jeśli to jest praca fizyczna, to może być zwiększona wypadkowość. Choćby pod tym kątem warto jest się zainteresować i ocenić, czy możemy tej osobie powierzyć pracę. Czy może jest ona w kontakcie z klientami i stan, w którym się znajduje może spowodować, że będziemy mieć problemy.

Nie chodzi o to, żeby ludzi masowo wysyłać na urlopy, bo to nie rozwiąże problemu, tylko żeby naleźć to rozwiązanie.

Jako lider możesz się zainteresować, możesz zmienić swoje podejście. Może trzeba opuścić poprzeczkę, pozwolić tej osobie pracować, ale np. w takich zadaniach, z którymi jest w stanie sobie poradzić. Możecie przegadać jej listę zadań na dany tydzień i możesz dopytać w czym potrzebuje pomocy albo co można odłożyć na później.

Praca jako forma terapii

Ja uważam, że praca jest jedną z lepszych form terapii. Czasami może się przydać urlop, ale często zmiana tej pracy będzie bardziej sensowna. Koszenie trawnika będzie lepsze od leżenia i patrzenia w sufit. Czymś możesz się zająć, coś możesz zrobić, masz jakąś produktywność i poczucie wpływu na rzeczywistość. Jeśli widzimy, że coś się dzieje z człowiekiem, jego zachowanie się zmieniło i się utrzymuje przez kilka dni, to jest powód żeby się zainteresować tym, co się dzieje. A nóż coś wymaga opieki, ktoś się z czymś boryka i nie jest w stanie sobie poradzić.

Rola lidera w PTSD

Znowu myślę o odwadze każdego dnia, jakiej potrzebuje lider i o tym, że nie przez przypadek zostaje się liderem. To jest taka rola, która tej codziennej odwagi wymaga, ale też tę codzienną odwagę nagradza.

Cieszę się, że mogliśmy przyjrzeć się bliżej tym zjawiskom, które obejrzane bliżej, stają się mniej nieznane, a jednocześnie bardziej ogarnialne.

 

Dziękuję za rozmowę!

 

 

Photo by Külli Kittus on Unsplash

Img
Nie przegap nowych treści! Bądź zawsze O Krok Do Przodu
Zapisz się na mój newsletter i otrzymuj powiadomienia o nowych artykułach i podcastach. Nie zapomnij potwierdzić subskrypcji klikając w maila, którego ode mnie dostaniesz - dopiero wtedy naprawdę znajdziesz się wśród odbiorców :-)

Skomentuj podcast

  1. Dziękuję za ten wpis. Sama długo borykałam się z takim stresem. Powyższy artykuł bardzo pomógł mi zwalczyć napięcie, które towarzyszy temu stresowi, mogę powiedzieć, że słowa powyżej przyniosły ulgę, pomogły opanować własne lęki i odzyskać kontrolę nad swoim życiem. DZIĘKUJĘ!!!

    1. Dzięki za dobre słowo, ciesz się że ten tekst był dla Pani wsparciem. Mi się wydaje że to ważne by poszerzać świadomość siebie. Zrozumienie siebie, tego co się z nami dzieje może przynieść ulgę. Ważne jest też by szukać wsparcia w otoczeniu i specjalistów, by nie zostawać samej lub samemu z tym co dla nas trudne i bolesne.
      Pozdrawiam serdecznie

    2. Ja również dziękuję za te słowa. Cieszę się że ten tekst Panią wspiera w tym przez co Pani przechodzi. Często bywa tak że zrozumienie siebie, togo co się z nami dzieje może przynieść ulgę. Ważnym jest również poszukiwania wsparcia, kogoś kto pomoże nam przez to przejść, z kim możemy porozmawiać. Czasami może być to ktoś bliski a czasami specjalista.
      Pozdrawiam seredcznie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*